poniedziałek, 23 lipca 2012

|Way back to love| 01-Wystarczy, że będziesz tego bardzo chciał

   Wieczorem zasiedliśmy razem z innymi mieszkańcami na ziemi bym mógł się im przedstawić. Wszyscy zajęli swoje miejsca i z ciekawością wpatrywali się we mnie. Prawdę mówiąc czułem się trochę zmieszany.
-A więc...-odkaszlnąłem i zacząłem mówić. -Jestem KuRoi, kiedyś mieszkałem w Korei ale wyjechałem do Ameryki, od czasów szkolnych przyjaźnię się z DongHae i EunHyukiem...
-Nice weather. -mruknął HeeChul udając znudzonego, zmieszałem się nieco i zaśmiałem nerwowo. Najwyraźniej trzymało go jeszcze po niedawnym nagrywaniu Full House.
-Przepraszam za niego, kontynuuj. -powiedział SiWon patrząc na swojego hyunga z wyrzutem.
-no i z tego co mi wiadomo, jeśli nie macie nic przeciwko, będę mieszkał tutaj przez dwa miesiące.
-Mamy przeciwko! -znów przeszkodził Chulie wyrywając się z uścisku pastora.
-Jesteś za ładny! Protestuję! -zaśmiał się. Zrobiło mi się bardzo miło i zaczerwieniłem się.
   W mieszkaniu ze mną nie mieszkałem z wszystkimi członkami SJ, tylko z sześcioma : DongHae i EunHyukiem oczywiście, HeeChulem, SiWonem, HanGenem i KiBumem.
   [Teraz włączamy sobie piosenkę Super Junior - Daydream]
   Wieczorem kiedy mieliśmy iść się kłaść dowiedziałem się, że śpię w pokoju z moimi przyjaciółmi, jednak zdziwił mnie fakt, że są tam tylko dwa łóżka. Wchodząc do pokoju zapytałem :
-Amm...to są wasze łóżka. A gdzie ja będę spał? -DongHae zmieszał się troszkę, przysunął swoje łóżko do łóżka małpy i wskazując na miejsce połączenia rzekł z triumfalnym uśmiechem :
-Tutaj. -zaśmiałem się, wyciągnąłem piżamę z torby i poszedłem do łazienki się przebrać. Gdy wchodziłem do pokoju Hae właśnie ściągał koszulkę. Zachwiałem się na nogach i zaczerwieniłem.
-Przepraszam...ja....
-Nie szkodzi, wejdź. -zaśmiał się ze mnie i przebierał się dalej. O dziwo nie ubrał piżamy. Czy on miał zamiar spać w samych bokserkach? Czy on nie pamięta co się działo za czasów szkoły? Gdyby tego było mało kazał mi wejść do łóżka po czym sam położył się obok mnie.
-Gdzie Eun? -zapytałem by przerwać niezręczną ciszę.
-Zaraz przyjdzie. Poszedł ululać resztę. -zaśmiał się i przewrócił na bok obejmując mnie swoją lewą ręką. Przeszły mnie ciarki aczkolwiek nie protestowałem, dobrze było mieć go znów przy sobie. Uśmiechnąłem się do siebie i przymknąłem oczy oddychając ciężko.
-Z czego się tak cieszysz ? -zapytał dźgając mnie palcem w usta.
-Z tego, że tutaj jestem, z Tobą. -mruknąłem i zacząłem go głaskać po dłoni, on uśmiechnął się tylko uroczo i oparł głowę o moje ramie włosami miziając mnie po szyi.
   Po chwili gdy do pokoju przyszedł EunHyuk i położył się obok nas postanowiliśmy przed spaniem jeszcze porozmawiać.
-Strasznie tęskniłem za wami. -mruknąłem wpatrując się w sufit.
-My za tobą też. -powiedział małpka kiwając głową potwierdzająco.
-Pojedziemy kiedyś do Mokpo? -zapytałem z ciekawością.
-Yhmm. -potwierdził DongHae.
-A powiedz mi, co tam u twoich rodziców? -DongHae nagle posmutniał,po chwili milczenia przeprosił i wyszedł.
-Oj...-powiedział także posmutniały Eun.
-Powiedziałem coś nie tak? -zapytałem lekko przestraszony.
-Nie, po prostu ojciec Hae zmarł jakiś czas temu... -mruknął Hyuk krok od płaczu, mnie w tym momencie też napłynęły łzy do oczu. Wstałem i szybko wyszedłem z pokoju. Nie musiałem szukać mojego przyjaciela, w łazience było zapalone światło.
-Hae... przepraszam...ja nie wiedziałem...-przepraszałem niemal płacząc. Nie odpowiadał...
-Wiem, że tam jesteś. Odezwij się. -prosiłem. Nadal milczał...
-Hae...-w końcu uchylił drzwi, gdy wszedłem stał oparty o automat chowając twarz w dłoniach. Podszedłem do niego i objąłem go.
-Ja na prawdę nie wiedziałem, przecież bym...
-Wiem, ja po prostu...-głos mu się załamywał. -...po prostu cholernie za nim tęsknię. -opuścił ręce beznadziejnie, jego piękna twarz była cała zalana łzami.
-Kotek...nie płacz. -gładziłem go po ramieniu. Myślałem, że jeśli powiem do niego tak jak mówiłem kiedyś to się pocieszy, niestety zaczął płakać jeszcze bardziej.
-Twój tata na pewno jest bardzo z ciebie dumny, że spełniłeś jego wolę, że o nim pamiętasz. Nie chciałby byś płakał... -próbowałem jakoś go uspokoić.
-Hae....proszę...-powiedziałem a po moich policzkach spłynęły łzy. Podniosłem jego głowę i spojrzałem mu w oczy. Boże jaki on jest piękny, nawet gdy płacze.
-Patrzy teraz na ciebie i uśmiecha się, jestem tego pewny. -przekonywałem go. Sam byłem całkowicie pewien tego co mówiłem.
-Obiecujesz? -zapytał szepczącym głosem, nie potrafił normalnie mówić. Moje serce przepełniał żal, żal spowodowany jego płaczem i tym że jego ojciec nie żyje. Jego ojciec był także jak ojciec dla mnie, spędzałem z nim więcej czasu niż z moim własnym.

[Przypomniałem sobie chwilę gdy siedzieliśmy w trójkę przed jego domem śpiewając i rozmawiając o naszych marzeniach. Księżyc był już na niebie a my, troje przyjaciół jak zwykle spędzaliśmy ze sobą każdą chwilę.
-Wiecie...kiedyś zostanę taki sławny, że kupię księżyc by był na niebie cały czas. -opowiadałem im. DongHae zaśmiał się :
-A ja będę taki sławny, że będę w telewizji. -wtedy to były tylko marzenia, których pełnienie graniczyło z cudem.
-I będę umiał tańczyć i śpiewać! -przechwalał się. Wtedy jego ojciec wyszedł z domu i położywszy rękę na głowię DongHae pogłaskał go i powiedział :
-Możesz być kim tylko chcesz, wystarczy, że będziesz bardzo tego chciał. -to były te słowa, których nie zapomina się do końca życia.]

-Tak, obiecuję. A teraz ty uśmiechnij się do niego. -poprosiłem ocierając mu łzy. Spojrzał w stronę nieba za okienkiem i uśmiechnął się czule. Nie był to uśmiech jak ten na zdjęciach czy ten do fanek po koncercie podczas rozdawania autografów, był to uśmiech pełny cierpienia i miłości zarazem. W końcu rozpłakawszy się wtuliłem jego twarz w moje ramie i głaskałem czule.

[
-Ale ja bardzo chcę a nie jestem gwiazdą. -powiedział DongHae jeszcze dziecięcym głosem.
-To nie działa tak szybko. Musisz bardzo długo i bardzo mocno chcieć. -zaśmiał się jego ojciec.
-Dobrze. Kiedyś jeszcze będę w telewizji. Obiecuję ci tatusiu.
-W takim razie zostaje nam tylko czekać. -zaśmiał się jego tata i pogłaskał raz jeszcze. ]

   Po jakimś czasie w końcu uspokoił się i wróciliśmy do pokoju.
-Już wszystko okay? -zapytał Eun gdy wchodziliśmy.
-Tak. -mruknął Hae, było widać że wcześniejsze emocje nie ustępowały aczkolwiek jego stan bardzo się poprawił. Położyliśmy się a ten od razu wtulił się we mnie.
-Bo będę zazdrosny. -zaśmiał się Hyuk ukazując swój przeuroczy małpi uśmiech.
-To też się przytul. -mruknąłem a ten zrobił to.
   Zasypiałem mając na swoich ramionach dwie najważniejsze osoby w moim życiu, które były nimi od czasów szkoły i nie przestały nimi być do teraz. Byłem bardzo szczęśliwy z faktu, że miałem szansę się o tym przekonać. Wyglądali nadal tak niewinnie jak wtedy, byli nadal tak uroczy jak wtedy...byli tak piękni jak wtedy...

- - - - -
Przepraszam, jeśli pomieszałem datę śmierci ojca DongHae, zwłaszcza że było mówione że to dopiero chwila po Full House. Proszę wybaczyć mi ten fakt i przymknąć oko na tę różnicę w czasie jeśli jest niewłaściwa. Mam nadzieję, że opowiadanie poruszyło was chociaż trochę tak jak mnie podczas pisania.

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no.. świetne ;)
    Fajnie opisujesz wszystko i dodajesz taką nutkę.. nie wiem, jak to nazwać, ale to fajne. haha. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubisz znęcać się nad ludźmi? :D przez ciebie się popłakałam :C biedny DongHae :( Zajebiście to opisałeś <3 aż chcę więcej :3

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu udało mi się przeczytać!
    Pomysł bardzo fajny, nie przeczę :D Kocham trójkąty, ale nie z EunHae. Boże! Oni mi pasują tylko do siebie do nikogo więcej, ale poczekam, może mi się odwidzi ;) Więc pisz i mnie zaskakuj :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah! I błagam! Nie zaniedbuj Małpki na rzecz Rybki, dobrze? :) W końcu przyjaciela nie było długo, więc EunHae mogło bardzo, bardzo rozkwitnąć <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach! No błagam Ci! Nie zaniedbuj Mapki na rzecz Rybki, dobrze? ;) W końcu przyjaciela długo ni było i EunHae mogło pięknie rozkwitnąć <3

    OdpowiedzUsuń